Parafia św. Urszuli Ledóchowskiej w Chylicach

Wielcy Ludzie Kościoła

          

 Kardynał Adam Stefan Sapieha

Ludzie potrzebują wzorów i autorytetów, którymi mogliby się kierować w swoim życiu. W Kościele katolickim mamy ogromne szeregi świętych czy błogosławionych między innymi po to, by na nich właśnie sie wzorować i naśladować ich dobre postawy. W mojej opinii postacią, którą możemy usytuować obok takich bohaterów jak kardynał Stefan Wyszyński, czy Jan Paweł II jest kardynał Adam Stefan Sapieha, metropolita krakowski.

Adam Stefan Sapieha urodził się 14 V 1867 roku w Krasiczynie jako piąty, najmłodszy syn księcia Adama Stanisława i Jadwigi z Sanguszków. Jako czternastolatek , po odebraniu podstaw wiedzy o świecie w domu rodzinnym, wyruszył do Lwowa gdzie uczęszczał do IV Wyższego Gimnazjum. Następnie udał się do Wiednia na studia, które przerwał juz na pierwszym roku i powrócił do kraju, tu uczęszczał na Uniwersytet Jagielloński, a na rok trzeci i czwarty ponownie powrócił do Wiednia.

Na przełomie lat 1889/90 powziął decyzję o wstąpieniu do stanu duchownego. Studia teologiczne rozpoczął w Innsbrucku w 1890roku, a już trzy lata później otrzymał diakonat z rąk biskupa Jana Puzyny. W 1894 roku otrzymał świecenia kapłańskie, a następnie skierowany został na prowincjonalną parafię w Jazłowcu. Pomimo to, że pięciotysięczna miejscowość nie była środowiskiem odpowiednim dla człowieka książęcych manier, znającego kilka języków i będącego dziedzicem magnackiej fortuny, umiał się dostosować do prymitywnych warunków i pozyskał sobie parafian skromnością i ofiarną pomocą w trudnym czasie epidemii cholery w 1895 roku. Jesienią został zwolniony z Jazłowca i skierowany na studia do Rzymu. W 1897 roku powróciwszy do Lwowa został wicerektorem Wyższego Archidiecezjalnego Seminarium Duchownego we Lwowie. W 1905 roku został powołany przez papieża Piusa X do pełnienia funkcji cameriere segreto partecipante, czyli stał się członkiem tzw. rodziny papieskiej. Zyskał ogromne zaufanie papieskie i – choć tego nie obrazował wyższy tytuł duchowny – miał wpływ na wiele spraw w polityce papieskiej. Potrafił rozjaśnić papieżowi wiele zagmatwanych tematów polskich...6 lat później  papież mianował go biskupem. Do Polski powrócił w 1912 r. i wkrótce odbył ingres do Katedry krakowskiej. Bezpośrednio po drugiej wojnie światowej w 1946 roku papież Pius XII zaliczył go do Kolegium Kardynałów.

I wojna światowa była nieszczęściem Europy, ale  jednocześnie nadzieją Polaków na niepodległość i przekreślenie decyzji rozbiorów Rzeczpospolitej. Gdy wszyscy inni spiskowcy i ochotnicy do walki rozważali jak odnieść się do zmiennej koniunktury, biskup Sapieha zdecydował się na pracę  duszpasterską z rzadko spotykaną mocą i zapałem. Odwiedzał parafie, które najbardziej ucierpiały od działań frontowych, zorganizował Książęco-Biskupi Komitet Pomocy dla Dotkniętych Klęską Wojny, przeznaczył (otrzymaną w Polskiej Akademii Umiejętności w 1915 roku) pieniężną nagrodę Jerzmanowskich na cele charytatywne. Współpracując m. in. z Henrykiem Sienkiewiczem i Ignacym Janem Paderewskim, otrzymywał z zagranicy środki do pomocy ofiarom trwającej wojny. Jedno jest bardzo istotne... swoja postawą pociągnął wielu ludzi do czynienia dobra i czynów miłosiernych.
Jako biskup Sapieha przyjął dewizę „Krzyż jest dla mnie znakiem przymierza”, stronił od demonstracji politycznych, rozgrywki partyjne czy parlamentarne były mu dalekie....aż do 1922 roku, gdy niespodzianie zaistniał na liście wyborczej Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, co skłoniło go do zaangażowania w politykę. Równocześnie Sapieha wypowiadał się za prawami dla najuboższych grup społecznych i za sprawiedliwym podziałem wytworzonych dóbr. Potępiał rewolucję, ale domagał się sprawiedliwości społecznej, nie licząc tylko i wyłącznie na akcje charytatywne posiadających. Postulował solidaryzm państwowy. Równie ciężką próbą był dla Sapiehy przewrót majowy 1926 roku. Piłsudski nie cieszył się jego sympatią, dzieliły ich poglądy i sprzeciw budził sposób, w jaki doszedł on do władzy, ale Sapieha przedłożył jedność Polski ponad osobiste niechęci , czy poczucie sprawiedliwości i omawiał rzeczowo z Piłsudskim wiele spraw polskich.
            Okres dwudziestolecia międzywojennego to dla Kościoła katolickiego w Polsce czas wielkiej pracy, by scalić w jeden organizm, co było przez rozbiory podzielone. Niezależnie od polskiej specyfiki problemów cały Kościół przeżywał transformację, wymuszoną poprzez zmiany w mentalności społeczeństwa. Adam Stefan Sapieha umiał nadążać za przemianami naturalniej niż młodsi i pochodzący z nizin społecznych duchowni. Rozumiał doskonale, że model potrydenckiego duchowieństwa, dostojnego, udzielającego sakramentów, ale stroniącego od przebywania z wiernymi odchodzi w przeszłość. Dążył do tego, by młodzi kapłani „byli gruntownie przygotowani do swych obowiązków przewodników wewnętrznego życia parafian, by pobożnością, prawością i ofiarnością byli dla nich wzorem”. W ogóle wielką opieką otaczał alumnów i księży. Zorganizował w okresie międzywojennym dwa synody diecezjalne (1923 i 1938), które wypracowały wytyczne dla pracy duszpasterskiej.
             Stefan Sapieha był blisko ludzi, którzy do niego lgnęli, dokonywał wielu wizytacji, a jego trafne pytania i spostrzeżenia zapadały głęboko w serca. Podczas jednej z takich wizytacji w Gimnazjum w Wadowicach w 1938 roku witany był przemową Karola Wojtyły, wówczas jeszcze ucznia. Zmierzywszy go wzrokiem zapytał ks. Zachera, czy to przyszły student teologii, tak więc już wtedy potrafił rozpoznać ludzi 'wielkich', podobnych do siebie. Popierał powstawanie zrzeszeń katolickich z Akcją Katolicką na czele, wspomagał budowy ponad stu domów parafialnych, które do dzisiaj są przykładem lepszej architektury w małych miastach.

            Biskup krakowski to postać bardzo ważna w Episkopacie Polski. Posiadał wielki autorytet w okresie międzywojennym, a w noc okupacji stał się (szczególnie pod nieobecność w kraju prymasa Augusta Hlonda) pierwszą postacią polskiego Kościoła.14 listopada 1940 roku odbyło się w Krakowie w Pałacu Biskupim sławne posiedzenie najważniejszych biskupów polskich, po którym dopiero okazało się, że Sapieha o żadne pozwolenie hitlerowskiego okupanta nie poprosił, nawet nie raczył o Konferencji Episkopatu Niemców powiadomić.

 

Dzięki podobnym działaniom wobec okupacji, traktując rygory wojenne jakby w ogóle nie istniały, wizytując najodleglejsze parafie jak gdyby nigdy nic, a równocześnie, wspomagając wydatnie ruch oporu (Kuria była m. in. ważnym punktem kontaktowym), zyskał sławę niezłomnego metropolity. Na konsystorzu 18 lutego 1946 roku został zaliczony w poczet kolegium kardynalskiego. Jako kośćiół kardynalski otrzymał Santa Francesca Romana przy Forum Romanum.Kardynał Sapieha podjął działania, które z jednej strony miały dostosować Kościół do oczekiwań społecznych, a z drugiej obronić się przed odciągnięciem od religii mas ludowych łatwymi hasłami głoszonymi przez PKWN.
Stoczył z władzą ludową potężną batalię w obronie „Caritasu”, który istniał, by pomagać ubogim...

            Jesienią 1950 roku stwierdzono u Księdza Kardynała obok bronchitu, na który chorował od dzieciństwa także zawał serca i pomimo zaleczenia już prawdziwego zdrowia nie odzyskał. Pod koniec swego życia poświęcał wiele czasu (jak wielu wielkich ludzi) lekturze „O naśladowaniu Chrystusa”. Cierpliwie znosił chorobę. Kardynał Sapieha zmarł 23 lipca 1951 roku w Pałacu Biskupim w Krakowie. Żałobną wieść ogłosił Krakowowi głos dzwonu Zygmunta.
           

            Biskup Sapieha prostotą i uniżeniem zjednywał sobie zaufanie środowiska krakowskiego, mimo początkowego oporu konserwatystów. Razem z kapłanami utworzył wspólnotę jedności, odwiedzał chorych księży, a tym zagubionym przebaczał jak najlepszy ojciec. "Że to wszystko przetrwałem, zawdzięczam ks. metropolicie Sapieże, który jak dobry ojciec przemówił do mnie, dając mi siłę, otuchę i radość w sercu, bym się nie załamał w ciężkich chwilach życia (...) Gdyby nie jego dobroć budząca zaufanie... nie byłbym przetrzymał tego, co przeżyłem" - pisze samotny ksiądz pracujący w górach. Z poświęceniem i energią bronił praw człowieka, Ojczyzny i Kościoła w czasie II wojny światowej i okupacji niemieckiej. Wszystko zawierzył Bogu, wiedział, że dopóki głosi prawdy zgodne z wolą bożą, Jezus go nie opuści. Dlatego też odważnie protestował przeciw zbrodniom, wypraszał życie dla skazanych i piętnował postępowanie hitlerowców.  To dzięki swej nieugiętości i pisaniu wielu skarg uzyskał wolność dla wielu aresztowanych, np u władz niemieckich uzyskał zgodę na posługę kapłańską w obozach koncentracyjnych.
             " Był wrażliwy na przyszłość narodu, duszą wyczuwał i wierzył, bez wahań, że taki naród jak Polska godzien jest życia, godzien wolności. Zmuszony był niekiedy podnieść dłoń i głosem protestu napełnić granice całej Polski...Kardynał Sapieha był Polakiem z krwi i kości, ze wszystkimi właściwościami ducha polskiego. Był człowiekiem w całym tego słowa znaczeniu, szedł wiernie drogą wierności swej ludzkiej godności i nie uronił niczego ze swej natury ubogaconej mądrością i mocą Bożą" - podsumował życie tego wielkiego chrześcijanina, patrioty i Polaka ks. kard. Wyszyński.

             W świetle tych wszystkich faktów osoba księcia Adama Stefana kardynała Sapiehy jawi się jako postać o ogromnej sile wewnętrznego ducha, wielkiej inteligencji, umiejąca wyrażać swoje opinie i  podążać własną drogą, drogą inną niż niejednokrotnie oczekiwały tego tłumy, w istocie drogą Chrystusa. Był to człowiek, który pomimo wielu niesprzyjających sytuacji, w które został uwikłany i ciężkich czasach w których żył potrafił czynić dobro... i czynił je z głęboka wiara w Boga.
 Juz wielu nie pamięta kardynała Sapiehy, Ci jednak , którzy pamiętają muszą przypominać, żeby ta wielkość trwała nieustannie i kształtowała nasza historię obecna i przyszłą, tworzyła przyszłość Narodu polskiego i Kościoła w Polsce.
                       




                                                                            " Nam dzisiaj Pan Bóg wyznaczył drogę cierpienia, chociaż bardzo bolesną, ale zawsze najpewniejszą, abyśmy tylko umieli łączyć się z Panem Jezusem cierpiącym według Jego wzoru i z poddaniem się, nawet z radością, znosić te krzyże, jakie na nas spadają... Dziś ten stan wojenny i groza, jaka nad nami panuje, jest środkiem działania łaski Bożej".

Bibliografia:
adonai.pl/ludzie/?id=175
wikipedia.org.pl

 

                                              kard. Adam Stefan Sapieha

Wielcy Ludzie Kościoła

Ks. Stefan Wyszyński, student Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

(Fot. Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego)

W tym dziale rozpoczynamy cykl prezentacji najwybitniejszych postaci w historii Kościoła i narodu polskiego. Postaramy się czerpiąc z różnych źródeł i form, zachęcić wszystkich do korzystania z tego działu. W tym miesiącu, przybliżamy dzięki KATECHEZIE WIRTUALNEJ, postać wybitnego męża stanu, wielkiego patrioty i Ojca Narodu - Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Kardynał Stefan Wyszyński - przeszedł do historii przede wszystkim jako głowa Kościoła Katolickiego w Polsce w trudnych latach dla naszego narodu i jako wielki mąż stanu. Przed wojną ksiądz Stefan Wyszyński ogłosił kilka rozpraw naukowych z dziedziny Nauki Społecznej Kościoła i liczne artykuły w czasopismach, zwłaszcza w "Ateneum Kapłańskim", którego dłuższy czas był redaktorem. Po wojnie jego działalność pisarska ograniczała się przeważnie do listów pasterskich, przemówień i kazań. Jest ich bardzo wiele, a główną ich treścią jest problematyka społeczna.

Można by mieć wątpliwości, czy przemówienia i kazania społeczne Prymasa Tysiąclecia mogą być traktowane jako wkład w naukę społeczną Kościoła. Należy jednak pamiętać, że za "ojca" tej nauki, w jej współczesnej postaci, uchodzi biskup von Ketteler, a trzon jego dzieła stanowią słynne kazania wygłaszane w Katedrze w Moguncji. Właśnie ze znajomości katolickiej nauki społecznej, ze studiów nad nią czerpał ksiądz Prymas Wyszyński te siły, te rozeznania, które umożliwiły mu prowadzenie Kościoła w Polsce pewną i niezachwianą dłonią poprzez meandry naszych najnowszych dziejów i zdecydowały o tym, że stał się sumieniem, nauczycielem i światłem naszego narodu w trudnych chwilach i historycznych decyzjach. Działalność naukowa księdza Stefana Wyszyńskiego rozpoczęła się w latach trzydziestych.

Był to okres wielkiego rozkwitu myśli społecznej Kościoła. W 1931 roku ukazała się encyklika społeczna Piusa XI o zasadniczym znaczeniu doktryny. W dziedzinie działalności społecznej okres ten łączy się z powstaniem Akcji Katolickiej, zorganizowanego hierarchicznie apostolstwa świeckich. Było to w istocie rzeczy początkiem aggiornamento Kościoła, zapoczątkowanie również tego, co Francuzi nazywają "la Promotion de laicat". Charakterystyczną cechą myśli społecznej Kardynała Wyszyńskiego jest jej nowoczesność. Chociaż studia z zakresu katolickiej nauki społecznej zdobył w okresie międzywojennym, potrafił iść z duchem czasu. Z udziału w pracach II Soboru Watykańskiego wyniósł nowe ukierunkowanie teologii ku rzeczywistościom ziemskim. Już wówczas używał takich określeń jak teologia chleba, pracy, fabryki, teologia wartości ekonomicznych. Nauka społeczna Prymasa Wyszyńskiego, jego wskazania moralne ukierunkowane były na konkretne potrzeby współczesnego świata, a w szczególności Polski.

Kardynał Stefan Wyszyński w trakcie konklawe. W tle przyszły Papież Jan Paweł II

Ksiądz Prymas wykazał świetną znajomość zarówno współczesnej kultury europejskiej, jak również problemów politycznych i socjalnych krajów rozwiniętych. Równocześnie umiał wnikać w specyficzne warunki i stosunki naszego kraju, znał doskonale psychikę Polaka, znał duszę naszego narodu. Znał polskie wady narodowe, ale także i cnoty, potrafił zatem wskazywać drogi rozwoju zgodne nie tylko z moralnymi zasadami chrześcijańskimi, ale i odpowiadające potrzebom i właściwościom narodu. Wydaje się, że pojęcie narodu u Prymasa Polski miało poza aspektami oryginalnymi, kilka różnych źródeł. Pierwszym i podstawowym pojęciem narodu w ogóle było biblijne pojęcie narodu izraelskiego.

Wprawdzie Kardynał Wyszyński nie przygotował osobnej pracy o Narodzie Wybranym, ale pojęcie tego narodu ciągle występuje jako podstawa różnych myśli o narodach współczesnych. Polski Dostojnik Kościoła opuszczał wyraźnie różne pejoratywne cechy owego narodu, jak niewierność, skłonność do bałwochwalstwa, zatwardziałość w złu oraz zamknięcie serca przed Mesjaszem, zachowywał natomiast starannie styl prorockiego napominania narodu, zachęcania ku lepszemu i, niekiedy, ostrego karcenia. Wskutek tego jest to już kształtowanie obrazu narodu w świetle Nowego Testamentu, wybranego przez Chrystusa, umiłowanego w Duchu Świętym.

Najogólniej biorąc, naród w rozumieniu teologicznym jest pewną społecznością ludzi, naturalną, wyrastającą ze wspólnej macierzy, z łona Ojca Niebieskiego i z ziemi ojczystej. Polska należy do krajów, w których bardzo żywo i mocno rozważana była idea narodu. Trudno powiedzieć, kiedy w Polsce wystąpiła dostatecznie silna świadomość narodowa w ogóle. Zdaniem Prymasa Polski podwaliny pod tę świadomość i ideę narodu zostały położone wcześnie, już za Mieszka, i to z pomocą Kościoła.Nazwa "naród" jest stosunkowo nieostra i dosyć wieloznaczna.

Wymaga więc ona bliższego określenia dla uniknięcia daleko idącej wieloznaczności. Należy pamiętać, że zadanie to stanęło również przed Prymasem Polski. Musiał on uporać się z całą masą określeń "narodu" funkcjonujących w naszym kraju. Kardynał Wyszyński bliższy był indywidualno-finalistycznemu interpretowaniu pojęcia narodu, ale nie opowiadał się za indywidualizmem. Prawdą jest, że ujmuje naród finalistycznie.

Naród jest więc konkretnym organizmem jednostek związanych wspólnotą krwi, pochodzenia, terytorium, języka i losu. Jeżeli zaś idzie o teologiczne aspekty pojęcia "narodu", to Kardynał Prymas posuwał dalej ówczesne, neotomistyczne pojęcie narodu w kierunku zaakcentowania jego organiczności, realności, historyczności, wspólnotowości i relacji do Boga. W tym ujęciu naród to najbardziej żywa i realna społeczność ludzka, najwyraźniej w sposób naturalny odróżniająca się od innych zbiorowości i zwrócona całym wymiarem swego bytu i egzystencji ku Bogu.

 

U Kardynała Wyszyńskiego nie brak też późniejszej idei zbliżenia narodu do państwa, przy odrzuceniu antynomii: naród czy państwo. Zawsze jednak wyżej jest stawiany naród i jego dziejowa rzeczywistość niż państwo. Należy pamiętać, że w przeszłości patrzenie na dzieje z pozycji "narodu" tworzyło w polskiej myśli tak zwany "optymizm historyczny", który z jednej strony rehabilitował znacznie przeszłość narodową, a z drugiej strony, wierzył w pełne jego odrodzenie.

Z kolei patrzenie na historię z punktu widzenia wspólnoty państwowej tworzyło tak zwany pesymizm historyczny, który dość pejoratywnie oceniał przeszłość Polski a możliwość umiarkowanej odnowy dopatrywał się w technice, ekonomii i środowiskach polityczno-ustrojowych. Kardynał Wyszyński przychylał się raczej ku optymizmowi, idąc zresztą za powojennymi nastrojami społeczeństwa polskiego, ale nie brak w jego nauczaniu elementów pesymizmu, zwłaszcza o charakterze narodowym, związanych z istnieniem naszych wad narodowych, które ostro piętnował, domagając się konkretnej działalności restauracyjnej. Można powiedzieć, że również i tutaj Prymas Polski reprezentował tendencję syntetyczną.

Nawiązanie przez Kardynała Wyszyńskiego do polskiej tradycji myśli o narodzie i do myśli narodowej miało raczej charakter ogólny. Nie było ono bezpośrednią zależnością. Przypomina raczej tkwienie w ogólnym nurcie, który przenika polską samoświadomość w ciągu wieków.
Ponadto u Prymasa Wyszyńskiego dochodziły do głosu pewne aspekty naukowych koncepcji narodu, reprezentowane przez historię, nauki społeczne i filozofię. Ale te wyjątki nie prowadziły u niego wprost do określonej koncepcji narodu i jego roli historyczno zbawczej. Wystarczy wspomnieć, że we wszystkich pracach Prymasa Wyszyńskiego sprzed wojny, choć pojawia się często słowo "naród", nie występuje jednak pojęcie narodu jako szczególnego tworu. Operuje tam raczej socjologicznym pojęciem narodu jako konkretnego społeczeństwa polskiego.


Tak więc głównym źródłem koncepcji narodu była u Prymasa Polski w ogóle "polska rzeczywistość", na którą składają się: historia Polski, tradycja, duch narodu, a szczególnie najnowsza sytuacja. I to wszystko Kardynał Wyszyński wykorzystał dla stworzenia po części własnej wizji narodu. Pomogły mu w tym bardzo przeżycia wojny, po zakończeniu której "Duch pracy ludzkiej" operuje już humanistyczno filozoficznym pojęciem narodu. Idea narodu zaczęła kształtować się u księdza Wyszyńskiego w pełni, gdy został biskupem lubelskim, a więc osobą odpowiedzialną wspólnie z całym episkopatem za naród polski i jego dzieje.
Nauka Kardynała Wyszyńskiego opiera się także na Kościele.

Charakter Kościoła bardzo silnie podkreślony został w II Soborze Watykańskim. Misję swą, powierzoną mu przez Chrystusa, spełnia Kościół w czasie i miejscu, a więc w każdym narodzie i to w przebiegu jego dziejów. Ksiądz Prymas Wyszyński głosił tę prawdę jeszcze przed Soborem. Chrystus naucza Prymas już w sierpniu 1962 roku pokazał, że wszystkie elementy pracy Kościoła związane są z konkretnym "narodem i prowadzą do zbawienia".


Idąc przez życie z człowiekiem, związany z losem ludzkości nie w sposób abstrakcyjny, lecz poprzez dzieje poszczególnych konkretnych narodów i państw, Kościół nie może uniknąć wkroczenia w dziedzinę polityki.
W działalności Kościoła wiążą się nierozerwalne dwa pierwiastki, przyrodzony i nadprzyrodzony. Żyjąc w świecie, żyjąc w określonym czasie i w określonym kraju, Kościół musi, dla wykonania swej misji, mieć odpowiednie warunki, do których należy również jego status prawny.

Postulat Kościoła katolickiego w Polsce uznania jego charakteru publicznoprawnego nie oznacza więc sięgania przez Kościół po władzę, nie oznacza, aby Kościół chciał tworzyć państwo w państwie. Przyznanie przez państwo takiego statusu kościołowi nie oznaczałoby nadania mu charakteru instytucji o znaczeniu politycznym. Dla kościoła katolickiego w Polsce nie wystarcza status zwykłego stowarzyszenia. "Kościół ma swoją konstytucję nadaną mu przez Chrystusa, ma swój ustrój, swoje własne cele i środki i dla tych celów musi mieć odpowiedni status, uznany w granicach naszej rzeczywistości narodowej i politycznej".


Koncepcja Kościoła księdza Wyszyńskiego to Kościół Mistyczne Ciało Chrystusa, Kościół zanurzony w życiu nadprzyrodzonym czerpiący siłę z łask swego Boskiego założyciela, z jego męki i Krzyża, współcierpiący i współzasługujący, ale wykorzystujący moce nadprzyrodzone dla zbawczej działalności wśród społeczeństw, w dziejach narodu, w dziejach ludzkości. Z tej koncepcji rodzi się kult maryjny Prymasa Tysiąclecia, nabożeństwo do Maryi Niepokalanej Dziewicy i Matki Bożej, Pośredniczki i Orędowniczki, szczególnej Opiekunki Narodu Polskiego.


Jako społeczność równocześnie Boska i ludzka, Kościół katolicki wymaga dla siebie pewnego minimum warunków zewnętrznych na to, aby mógł działać, na to aby mógł się rozwijać. W 1953 roku Ksiądz Prymas przyznaje, że od niedawna Kościół katolicki miał zapewnione pewne podstawowe prawa. Życie religijne w Polsce powojennej mogło się rozwijać bez większych trudności, mając zabezpieczony pewien zakres wolności. Wiele kościołów zniszczonych podczas wojny zostało odbudowanych z wielką pomocą państwa. Toteż fałszywe są pogłoski rozsiewane niekiedy za granicą o zamykaniu kościołów czy kaplic w Polsce, poza wyjątkowymi wypadkami nie miało to miejsca.


W ostatnich czasach sytuacja Kościoła w Polsce zaczyna się pogarszać i dlatego, w liście do Prezydenta Bieruta, Prymas Polski domaga się na podstawie artykułu 32, paragraf 7 "Konstytucji polskiej" poszanowania dla uprawnień Kościoła. W imię dobra ojczyzny domaga się również Ksiądz Prymas od partii (PZPR) zrewirowania stosunku do religii i Kościoła.
Apel Prymasa Polski pozostał bez echa. Przeciwnie, w kilka miesięcy później zostaje aresztowany. Walka państwa z Kościołem zaostrzy się, dochodzi do zenitu.

Kardynał Stefan Wyszyński, 15 sierpnia 1977r. Częstochowa

(Fot. Tadeusz Rolke /AG)

Jednak w 7 lat po powrocie z więzienia jeszcze ostrzej ocenia Prymas Wyszyński sytuację polityczną Kościoła w PRL. "Gorąco pragniemy spokoju, a tymczasem traktuje się nas jako siewców niezgody, jako oskarżonych postawionych pod pręgierzem opinii publicznej, jak pariasów w naszym narodzie." Przeciwko biskupowi katolickiemu można w Polsce mówić wszystko bezkarnie, wszystko pisać, ale nie daje mu się możności odpowiedzi, sprostowania.

Z przemówienia podczas uroczystości świętego Stanisława biskupa "O Kościele jako nauczycielu wiary i stróżu moralności" Kardynał Wyszyński mówi tak:
"Kościół dzisiaj także czyni i zachęca biskupów, aby również upominali, pouczając w cierpliwości i miłości, pamiętając, że Duch Święty ustanawia biskupów, aby rządzili Królestwem Bożym. Błogosławiony jest naród, który słucha słowa Bożego. Błogosławiony jest naród, który umie przyjąć upomnienie, uczynione w imię Boże, albowiem takie upomnienie, jak wierzymy, pochodzi zawsze z mądrości Bożej i z wiekowego doświadczenia pasterskiego Kościoła (...)."
"Kościół staje w obronie wiary i miejsca Boga w Polsce."
Kraków, 12 maja 1974

Jak Chrystus tak i Kościół jest potrzebą i pragnieniem ludzkości. Nawet ta część rodziny ludzkiej, która jest bardziej obojętna i daleka od Kościoła, interesuje się Kościołem, jest na niego wrażliwa i bacznie śledzi, co się w nim dzieje. Lubi wiedzieć, co Kościół mówi, co radzi, jakie moce posiada dla wieku XX i następnych.


Cel i racja istnienia państwa ma, według Księdza Prymasa, charakter służebny. Zadaniem państwa jest służenie dobru wspólnemu wszystkich obywateli. Na pojęcie państwa składa się bowiem przede wszystkim społeczeństwo, obywatele państwa, rodziny, a dopiero na dalszym miejscu terytorium, władza, suwerenność kulturalna i ekonomiczna. Działalność państwa dla dobra wspólnego musi się zacząć od uznania praw obywateli. A więc przede wszystkim prawa do dobra, a zatem wrodzonego prawa człowieka do prywatnej i publicznej czci Boga, do wyznawania swej wiary i przekazywania jej dzieciom w drodze wychowania domowego czy szkolnego.

Dalej prawa do zachowania i rozwoju życia fizycznego, umysłowego i moralnego z czym łączy się prawo do posiadania środków materialnych. Porzucenie przez państwo postawy służebnej, szukanie własnych celów, a nie dobra obywateli, prowadzi do degeneracji życia publicznego, do degeneracji współczesnych społeczności politycznych.
Potęga współczesnego państwa, szukanie przez nie swych własnych celów, potęgi, przewagi nad innymi państwami, dążenia imperialistyczne prowadzą do ubóstwiania państwa, do statolatrii. Takie państwo nazywa Ksiądz Prymas, nowoczesnym "bogiem".

Czyni on z człowieka niewolnika, "odbierając mu prawo do prawdy, wolności, sprawiedliwości i miłości, a żywi go tylko paragrafami, rozkazami, trwogą, policją i innymi środkami przemocy i gwałtu". Nadmiar przepisów, które krępują obywatela, otaczając go, zagrażając mu ze wszystkich stron doprowadza do reakcji, coraz powszechniejszego naruszania tych przepisów i ustaw. Staje się to przyczyną reakcji łańcuchowych, które prowadzą do nieładu, anarchii, zatruwając życie ludzkie i tworząc dla niego zagrożenie. Państwo policyjne to nie tylko państwo, w którym pogwałcona została wolność obywatela, lecz również samo państwo zostało zgwałcone, gdyż zniszczono jego istotę i jego cel. Państwo, wskazuje Prymas, jakkolwiek istnieje z woli Bożej, nie jest samo bogiem i dlatego nie wolno mu odrzucić opatrzności Bożej na rzecz opatrzności państwa, nie wolno ubóstwiać celów materialnych.

Każde państwo jest zjawiskiem historycznym, państwa powstają i upadają. Kościół katolicki, który nie wiąże się i nie może wiązać swego posłannictwa z żadnymi formami ustrojowymi, trwa przez wieki w miłości Chrystusa.
Dziedzictwo pozostawione nam przez Kardynała Stefana Wyszyńskiego należy, obok nauczania i świadectwa, jakie daje nam Jan Paweł II, do najcenniejszych skarbów naszego narodu. Przekazana przez Prymasa Tysiąclecia spuścizna myśli, postaw, wyborów, przykład odwagi i roztropności działań w trudnych czasach, a zwłaszcza umiejętności jednoczenia ludzi wokół wspólnego dobra stanowią bezcenną wartość nie tylko dla jednego pokolenia. Prymas Tysiąclecia, zwany Ojcem Narodu, jest prawdziwym drogowskazem na szlakach naszych dziejów.


Widzimy coraz lepiej, że świadectwo jego mądrości i dojrzałości pomaga nam także dzisiaj, w obecnych czasach, zachować tożsamość i godność, umacniać jedność całego narodu, strzec wiary i chrześcijańskiej kultury.
Prymas Tysiąclecia zasługuje na naszą szczególną narodową pamięć. Do pozostawionej przez niego spuścizny należy wciąż powracać, korzystać z niej; należy jej strzec; nie pozwolić, by uległa zniszczeniu, zapomnieniu; trzeba nią umacniać świadomość naszych pokoleń. A przecież rodacy, którzy w chwili śmierci Prymasa mieli kilka lub kilkanaście lat, stanowią dzisiaj prawie połowę naszego narodu. Tym bardziej więc zadanie przekazania pozostawionego dziedzictwa spada na tych, którzy księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego znali, pod którego znakami uczestniczyli w zmaganiu o zachowanie narodowej, chrześcijańskiej tożsamości narodu.


Kardynał Wyszyński ostrzegał: "Jest olbrzymią wartością zrozumieć znaczenie wolności dla narodu, zrozumieć, jak wielkim jest ona dobrem i własnością, że żaden naród nie może zrezygnować ze swoich praw do wolności i z własnych zadań, że nie wolno tych praw nikomu oddawać, że obrona ich jest obowiązkiem moralnym, a rezygnacja z nich zdradą!".
Kardynał Wyszyński uczy nas przede wszystkim szacunku dla człowieka. Poszanowanie praw osoby ludzkiej i zaufanie do człowieka Prymas Tysiąclecia uznawał za fundament wszelkiego ładu: rodzinnego, narodowego, politycznego. "Nie ma zdrowej kultury narodowej, nie ma ładu moralnego ani zdrowej polityki bez zaufania do człowieka". A zaufanie to wynika z otwarcia się na Boga, naszego Ojca.


Zachęceni przez Ojca Świętego Jana Pawła II, pragniemy podjąć wielkie dziedzictwo Prymasa Tysiąclecia. Chcemy kroczyć drogą, którą sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński wyznaczył swoim życiem i nauczaniem. Jest to droga całkowitego zaufania Bogu. W najtrudniejszych sytuacjach wierzył w Bożą Opatrzność. Zawierzał własny los i sprawy ojczyzny Maryi Bogurodzicy szukał Jej pomocy w zmaganiu o wolność Kościoła i Narodu. Kiedy władza komunistyczna w sposób bezwzględny zmierzała do zniszczenia Kościoła w Polsce, wypowiedział pełne heroicznej wiary słowa: "Wszystko postawiłem na Maryję". A później, kiedy został uwięziony, oddał się Jej całkowicie w niewolę miłości. Wierzył, że Maryja nie zawiedzie, bo jest Matką Chrystusa, Królową Polski, "daną od Boga jako pomoc ku obronie narodu polskiego". W Jej imię bronił wiary Chrystusowej jednocząc cały naród z Jasną Górą, skąd zawsze dla Polski przychodzi pomoc i zwycięstwo.


Życie Kościoła i narodu jest ze sobą jak najściślej związane, przenika się nawzajem. Kościół, naucza Ksiądz Prymas, "uświęca nas przez świętych obcowanie, przez modlitwę i błogosławieństwo, przez przenikanie całego życia rodzinnego, społecznego i publicznego, nawet gospodarczego i publicznego Bożymi siłami, łaskami i błogosławieństwami". Ze swej strony naród dokonuje wkładu w życie Kościoła. "Nie można oderwać Kościoła od konkretnych związków z życiem narodowym, z tradycją i zwyczajami religijnymi... Bóg bowiem chce zbawić ludzi w konkretnych warunkach i te warunki muszą być odwzajemnione i uświęcane przez Kościół".


Kardynał Wyszyński realnie zapatrywał się na wkład stosunków Kościoła do państwa. Nie spodziewał się niczego więcej jak tylko ustalenia "modus vivendi", który odnowi Kościół od "przyspieszonego i drastycznego w formach wyniszczenia". Przewidywanie to było bardzo ostrożne, gdyż nie tylko nie nastąpiło zniszczenie Kościoła, lecz jego wspaniały rozkwit, który stał się jedną z walnych przyczyn wyboru Polaka na papieża.


Cechą charakterystyczną nowego porządku społecznego jest uszanowanie wielkiej godności i niezwykłości człowieka we wszystkich strukturach życia społecznego, a więc "w rodzie, w Narodzie, w Państwie, w Kościele, w życiu międzynarodowym"
Miał również słuszność Prymas Polski widząc możliwości ewolucji nadającej stosunkom w Polsce charakter specyficznego eksperymentu. Wskazał na to dalszy rozwój stosunków pomiędzy Kościołem a państwem.


Iwona Kolenkiewicz
I LO im. Marii Konopnickiej



Bibliografia
- Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych (ODiSS) "optimus", Warszawa 1990, "Nauczanie społeczne 1946-1981";
- Akademia Teologii Katolickiej 1985r; "Idźcie i nauczajcie";
- Czesław Strzeszewski "Wizja Kościoła i Państwa", Biblioteczka "Nowego Życia", Wrocław 1990r.
- Ks. Jerzy Lewandowski "Naród w nauczaniu Kardynała Stefana Wyszyńskiego", Warszawa 1982, Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych

 

Źródło:

http://www.katecheza.info/patrioci/index.php?go=int3

Parafia p.w. Świętej Urszuli Ledóchowskiej w Chylicach dziękuje za zgodę serwisowi 'katecheza.info' na publikację powyższego materiału.

 

Polecamy również gorąco:

 

Polskie Radio, Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia
http://www.polskieradio.pl/87/1126,Strona-glowna